XI DRZEWKA PAMIĘCI
Robert Duchowski

Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość, Zakład Usług Komunalnych, Miasto Szczecin i Szczecińska Agencja Artystyczna zapraszają na XI DRZEWKA PAMIĘCI.
28.10. 2017 (sobota), godz. 13:00
SKWER PAMIĘCI (nieopodal wiatraka)
13:00 Cmentarz Centralny
uroczyste posadzenie Drzewek Pamięci poświęcone osobom:
Alina Głowacka (1932–2014)
dziennikarka radiowa
Lubomira Madejska „Muszka” , „Mira” (1917–2004)
historyk sztuki, konserwator zabytków
Jerzy Pachlowski (1930-2012)
pisarz, dziennikarz
Zofia Krzymuska-Fafius (1917-2015)*
historyk sztuki, muzealnik
• Drzewko Pamięci było posadzone w 2010 dla Romana Fafiusa, po śmierci Zofii Krzymuskiej-Fafius, Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość postanowiło ufundować cokolik dla tych dwóch osób.
O godzinie 12:00 odbędzie się spotkanie w bramie głównej Cmentarza Centralnego, poprowadzi nas znany historyk-sztuki Maciej Słomiński.
"Miasto podobnie jak i człowiek bez pamięci jest tylko pustą wydmuszką,
bańką mydlaną na wietrze. Człowiek bez przeszłości to i wielokrotnie człowiek bez przyszłości."
Szczecin po przejęciu przez Polaków stał się miastem wędrowców, którzy przybywali tu z różnych stron Rzeczypospolitej, z emigracji, ze strzaskanej wojną Europy. W pierwszych latach powojennych wszyscy byli tu tułaczami w poszukiwaniu swego miejsca. Dziś mieszka w Szczecinie już piąte pokolenie Polaków, a dla wielu z nich jest to miasto rodzinne. Ale byli i wciąż są wśród szczecinian tacy, dla których strony rodzinne są gdzie indziej, daleko od miasta, w którym spędzili życie, któremu poświęcili swe siły, talent i zapał i w którym na zawsze pozostawili cząstkę siebie.
DRZEWKA PAMIĘCI, projekt stowarzyszenia Czas Przestrzeń Tożsamość, ma na celu uchronienie w świadomości społecznej pamięci o postaciach ważnych dla powojennego Szczecina – artystach, naukowcach, duchownych i społecznikach, których groby znajdują się poza szczecińskimi cmentarzami. W polskiej kulturze, może silniej niż w innych kulturach europejskich, pamięć związana jest z grobami. Pielęgnowanie mogił jest zarówno w życiu prywatnym jak i zbiorowym pierwszym i najtrwalszym przejawem pamięci o zmarłej osobie. DRZEWKA PAMIĘCI są więc symbolicznymi grobami i dlatego sadzone na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie drzewa, mające pełnić rolę tego umownego nagrobka, to dęby, odwieczne symbole nieśmiertelności.
Upamiętnienie zmarłego poprzez szlachetne i długowieczne drzewo, a nie pomnik czy płytę, harmonizuje z charakterem szczecińskiego cmentarza, który jest ogromnym ogrodem, a sadzenie dębów o różnych odmianach wzbogaca jego cenną i różnorodną szatę rośliną.
Dziś w różnych miejscach szczecińskiego cmentarza-ogrodu jest już dwadzieścia osiem DRZEWKA PAMIĘCI. W tym roku posadzimy kolejne trzy DRZEWKA PAMIĘCI, trzydzieści dwa zamkniętych już dziś życiorysów tworzy syntetyczny skrót dziejów Polski – od kresowych dworów i budowę Gdyni, przez wojnę i okupację z dramatem września 1939, tragedię żydowskich gett, bestialstwo hitlerowskich obozów zagłady, hekatombę powstania warszawskiego, przez wysiłek odbudowy, meandry emigracji, gorzkie poczucie braku wolności i upór codziennego działania, po nadzieję, jaką dał nam Jan Paweł II, i eksplozję „Solidarności”. Dlatego też w 2020 roku posadzimy Drzewko Pamięci dla Honorowego Obywatela m. Szczecina dla Jana Pawła II z okazji 100-lecia Jego urodzin. Wówczas też zaplanowane jest otwarcie skweru Zadumy na terenie Cmentarza Centralnego w Szczecinie.
Każdy z tych życiorysów jest niezwykły i ważny dla Szczecina, każda z osób warta trwania w naszej serdecznej pamięci i rozumiejących sercach.
Andrzej Łazowski
prezes Stowarzyszenia Czas Przestrzeń Tożsamość
pomysłodawca projektu DRZEWKA PAMIĘCI
Jerzy Pachlowski (1930-2012)
pisarz, dziennikarz
Urodził się 15 maja 1930 r. w Krakowie. W czasie okupacji hitlerowskiej stracił rodziców. Po wojnie wychowywał się w domach dziecka. W 1955 r. ukończył Instytut Literacki im. Gorkiego w Moskwie, gdzie studiował m.in. pod kierunkiem Konstantego Paustowskiego. W następnym roku osiadł w Szczecinie, z którym związał się do końca życia.
W latach 1956-1958 pracował jako dziennikarz w „Głosie Szczecińskim” i legendarnym dziś szczecińskim tygodniku „Ziemia i Morze”. Kolejne sześć lat (1958-1964) spędził na morzu pracując jako rybak dalekomorski, m.in. na statku-bazie Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich „Gryf”. W latach 1979-1981 był redaktorem naczelnym „Rybaka Dalekomorskiego”.
Jako pisarz debiutował w 1958 r. opowiadaniem Garbus. Wydał tomy opowiadań Delfiny idą po wiatr (1963), Ryba i słońce (1967), Opowiadania morskie (1977) oraz powieść Wołanie horyzontów (1977) i zbiór tekstów Na krawędzi wody (1991). Podejmował temat specyfiki życia i pracy marynarzy i rybaków, związków człowieka z żywiołem morza, doświadczeń wynikłych z zetknięcia z egzotyczną Afryką.
Współpracował z Rozgłośnią Polskiego Radia w Szczecinie. Był tłumaczem z języka łotewskiego (zbiór opowiadań Zielone żagle złudzeń – redakcja i esej wstępny o literaturze łotewskiej, Czytelnik, Warszawa 1984). Redagował też zbiory polskich opowiadań wydanych w językach białoruskim, bułgarskim, łotewskim, i rosyjskim oraz antologię poetów szczecińskich tłumaczonych na język łotewski – Miasto pełne światła, 1979). Przetłumaczył z języka rosyjskiego (wspólnie z żoną Heleną) relację Anatola Dyjaczynskiego Myśmy do stepów unieśli ojczyznę. Opowieść faktograficzna o Polakach wywiezionych z Żytomierszczyzny na Ukrainie w stepy Kazachstanu w 1936 roku (Wydawnictwo „Dokument” 1994). W latach 90. XX w. kilka szkiców poświęcił Szczecinowi.
Laureat Nagrody im. Mariusza Zaruskiego (1966), Nagrody im. Józefa Conrada (1971) i Nagrody Miasta Szczecina (1980). W latach 1976-1981 prezes szczecińskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Uczestnik Kongresu Kultury Polskiej w grudniu 1981 r., przerwanego przez stan wojenny. Potem związany z opozycją demokratyczną. W 1989 r. współtworzył Stowarzyszenie Pisarzy Polskich i Komitet Porozumiewawczy w Szczecinie. Od 1993 r. kierował Szczecińskim Oddziałem SPP, w 1996 r. został honorowym prezesem Stowarzyszenia.
Zmarł w Szczecinie 3 kwietnia 2012 r. Pochowany jest w grobowcu rodzinnym w Krakowie.
”Jego proza, zaetykietkowana jako „marynistyczna", zniknęła przed laty ze świadomości czytelniczej” – pisał krótko po śmierci pisarza Artur D. Liskowacki. – „Warto by ją stamtąd wydobyć, żeby sprawdzić czy faktycznie nie może się obyć bez gatunkowej etykietki. A jestem pewien, że nie tylko może, ale i czułaby się bez niej lepiej. W najlepszych swoich tekstach był bowiem […] autentyczny, szczery. A im dalej od opisywanych przez niego sytuacji, tym bardziej się one metaforyzują, stanowiąc przejmującą niekiedy zapis surowych i trudnych doświadczeń, danych tym, co wyszli w morze, a potem zeszli na twardy ląd, ale rozpoznawalnych i odczuwalnych bez względu na to, czy zdarzyło się nam być w życiu marynarzem.”
Alina Głowacka (1932–2014)
dziennikarka radiowa
Urodziła się 18 maja 1932 r. w Łodzi. Studiowała w Krakowie na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (dziennikarstwo) i na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu (prawo).
Od 1953 r. pracowała w rozgłośni Polskiego Radia w Szczecinie, gdzie po kilku latach pracy dziennikarskiej objęła Redakcję Wiejską. Potem kolejno kierowała redakcjami młodzieżową i literacką. W latach 1980-1981 pracowała w szczecińskim ośrodku TVP, także kierując redakcja kulturalną.
Internowana w stanie wojennym, po zwolnieniu w 1982 r. dostała zakaz pracy w radio i telewizji. Rozpoczęła wówczas działać w podziemnej „Solidarności” – kolportowała podziemna literaturę, pisała pod pseudonimem do podziemnej prasy („Jedność”, „Obraz”, „Solidarność PRiTV”). Jako członek Obywatelskiego Komitetu Parlamentarnego „Solidarność” Regionu Pomorze Zachodnie uczestniczyła w rozmowach z kierownictwem ORTV w sprawie przywrócenia do pracy dziennikarzy zwolnionych w czasie stanu wojennego.
W 1989 r. powróciła do pracy w radiu. W 1990 r. zastępca redaktora naczelnego Polskiego Radia Szczecin, w latach 1993–1995 wiceprezes zarządu spółki Polskie Radio Szczecin S.A.W 1998 r. przeszła na emeryturę.
Specjalizowała się w reportażach literackich i montażach dokumentalnych. Była autorką wielu znakomitych audycji w których utrwaliła wiele ważnych dla miasta wydarzeń oraz portrety mieszkańców, w tym twórców szczecińskiej kultury. Tworzyła popularne programy cykliczne, jak. Szczecin znany i nieznany, Spacer z Melpomeną, Z muzami na ty, czy współtworzone z Alicją Maciejowską: Encyklopedia Pomorza Zachodniego, Kawiarnia pod antenką, Bale kapitańskie. Realizowała blok audycji we współpracy rozgłośni w Szczecinie i Rydze (1971). Zbierała relacje dotyczące wydarzeń 1970 r. i strajków w 1980 r., które także stały się kanwą jej audycji (Związkowcy, z A. Maciejowską – 1980, Gwiazdka ’81 – 1989, Sierpień ’80 – 2000).
Wielokrotnie wyróżniana i nagradzana za twórczość radiową. W 1969 r. – I nagroda w konkursie Polskiego Radia za zrealizowany z Alicją Maciejowską reportaż literacki Nadzieja. Rzecz o mrzeżyńskich rybaczkach, nominowany w następnym roku do międzynarodowego konkursu Prix Italia. W 1974 r. – „Złoty Mikrofon”, w 1990 i 1991 r. – nagrody Polskiego Radia za reportaż i dokument, w 1995 r. wyróżniona nagrodą „Polskiego Pulitzera” w konkursie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W 1998 r. otrzymała Złota Odznakę Rozgłośni Szczecińskiej Polskiego Radia. Wspaniałym hołdem dla Aliny Głowackiej i przypomnieniem roli, jaką odegrała w środowisku szczecińskich radiowców jest zrealizowanym w 2011 r. przez dziennikarzy Polskiego Radia Szczecin Agatę Rokicką i Piotra Sawińskiego film dokumentalny Alina Głowacka. Blues, którego grałam, gdzie koledzy i współpracownicy wspominają jej talent literacki, reporterską wrażliwość, energię, dowcip i niezmierną życzliwość wobec ludzi.
Zmarła 12 lutego 2014 roku w Koszalinie i została pochowana na tamtejszym Cmentarzu Komunalnym.
„Była […] znakomitą reportażystką – charakteryzowała radiową twórczość Aliny Głowackiej Agata Rokicka – jej kunszt polegał nie tylko na umiejętności odnalezienia niezwykłych ludzi, którzy mają do opowiedzenia niezwykłe historie, ale również na znalezieniu oryginalnego sposobu na ich opowiedzenie.” Zaś Halina Lizyńczyk, wieloletnia radiowa koleżanka, scharakteryzowała ją lapidarnie „Wszechstronna entuzjastka”.
Zofia Krzymuska-Fafius (1917-2015)
historyk sztuki, muzealnik
Urodziła się 10 lipca 1917 r. w Leśmierzu koło Łęczycy. Studiowała historię sztuki najpierw na Uniwersytecie Wiedeńskim (1937-1938), aby następnie, po powrocie do rodzinnej Wielkopolski, kontynuować je w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Dyplom uzyskała po wojnie, w 1947 r.
Pierwsze lata pracy zawodowej Z. Krzymuskiej-Fafius związane były z konserwatorstwem. Jeszcze w czasie studiów, w 1945 r., podjęła pracę w biurze Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu i kontynuowała ją po przenosinach do Szczecina. Najpierw, w latach 1948-1950, była zastępcą, a następnie (w latach 1951-1952) Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Szczecinie, a plonem tych trudnych pionierskich lat szczecińskiej służby konserwatorskiej było zabezpieczenie wielu zniszczonych przez wojnę zabytków, w tym szczecińskiego zamku. Właśnie zamkowi Gryfitów, a konkretnie interpretacji odkrytych wówczas na jego dziedzińcu pozostałości średniowiecznego kościoła św. Ottona, poświęciła jedną z najwcześniejszych swych publikacji. W 1952 r. podjęła pracę w Muzeum Pomorza Zachodniego (obecnie Muzeum Narodowe w Szczecinie), gdzie przez następne dwadzieścia pięć lat, do przejścia na emeryturę w 1979 r., kierowała działem Sztuki Dawnej. Jako kustosz muzeum przygotowała szereg wystaw, zarówno stałych, obejmujących najważniejsze partie zbiorów muzealnych (sztuka średniowieczna, zbiory książęce), jak i zawsze starannie opracowanych ekspozycji czasowych (np. Kowalstwo artystyczne Pomorza Zachodniego). Głównym polem badań naukowych Zofii Krzymuskiej-Fafius, a zarazem Jej wielką pasją była rzeźba średniowieczna. Poświęciła temu zagadnieniu ponad czterdzieści publikacji, wśród których są prace dotyczące najważniejszych obiektów plastyki na Pomorzu Zachodnim – krucyfiksu kamieńskiego i zamkowej figury św. Ottona. Była też pierwszym badaczem książęcych klejnotów i ubiorów, wydobytych w 1946 r. z sarkofagów Gryfitów, a mecenatowi tego książęcego rodu poświęciła kilka podstawowych i do dziś aktualnych prac badawczych. Była niezwykle ceniona i szanowana w środowisku naukowym. Stworzyła zręby zachodniopomorskiej historii sztuki, wprowadzając sztukę tego regionu do ogólnopolskiej i europejskiej literatury naukowej.
Była aktywnym członkiem Stowarzyszenia Historyków Sztuki i Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków - oba stowarzyszenia przyznały Jej godność Członka Honorowego. Przyczyniła się do powstania w Szczecinie najpierw sekcji, a potem oddziału SHS, któremu prezesowała w latach 1970-1981. Wielokrotnie nagradzana za całokształt swej działalności, m. in. medalem Za Zasługi dla Miasta Szczecina (2002) oraz medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2011). Niezwykłym hołdem dla Zofii Krzymuskiej-Fafius było też umieszczenie jej rzeźbiarskiego portretu w kluczu jednego z okien gmachu Klubu 13 Muz przy placu Żołnierza Polskiego (autorstwa Sławomira Lewińskiego).
Zmarła w Szczecinie 21 kwietnia 2015 r. i pochowana została obok męża, Romana Fafiusa, na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
„Była niekwestionowanym autorytetem i niedościgłym wzorem w pracy z obiektami sztuki, zarówno jako znawca architektury, jak i jako kustosz-muzealnik. – wspominała Bogdana Kozińska – „Wyważona i konkretna, wciąż zadawała pytania, poszukiwała, otwierała nowe konteksty i pola badawcze, wciągała do dyskusji, służyła radą i doświadczeniem. Z niezwykłą życzliwością namawiała do dalszych badań. Potrafiła wspaniale współpracować z młodszymi historykami sztuki, interesując się wieloma zagadnieniami, dając przykład solidności, zaangażowania, wrażliwości i kultury”.
Lubomira Madejska „ Muszka” ,”Mira” (1917–2004)
historyk sztuki, konserwator zabytków
Urodziła się 7 marca 1917 r. we Lwowie. Tam w latach 30. XX w. rozpoczęła studia na Uniwersytecie im. Stefana Batorego, które dane jej było dokończyć dopiero po zakończeniu wojny na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1956 r. przeniosła się do Szczecina i rozpoczęła pracę w biurze Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, gdzie pracowała do przejścia na emeryturę w 1977 r. Zajmowała się przede wszystkim ochroną zabytkowych parków i cmentarzy. W 1974 r. przez kilka miesięcy pełniła obowiązki Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Byłą też autorka artykułów zamieszczanych w prasie konserwatorskiej i recenzentka opracowań dotyczących ogrodów z ramienia ówczesnego Ministerstwa Kultury i Sztuki.
Pracę zawodową harmonijnie łączyła z pełna pasji działalnością społeczną w ramach kilku stowarzyszeń. Od 1949 była członkiem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a po połączeniu tegoż z Polskim Towarzystwem Krajoznawczym w Polskie Towarzystwo Turystyczno Krajoznawcze, była członkiem najpierw wrocławskiego (od 1950 r.), a potem szczecińskiego (od 1956 r.) oddziału PTTK. Od 1960 r. była członkiem Komisji Opieki nad Zabytkami PTTK, a w latach 1967–1985 jej przewodnicząca. Udzielała się też jako egzaminator w Komisji Egzaminacyjnej dla przewodników PTTK. Od 1970 r. była społecznym opiekunem zabytków. W sposób szczególny zajmowała się zrujnowanym gotyckim kościołem przy ul. Włościańskiej na szczecińskich Pomorzanach, doprowadzając do jego odbudowy (1972-1973; dziś p.w. św. Maksymiliana Kolbe). W 1983 r. z jej inicjatywy powstało w Szczecinie Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków, któremu przewodniczyła kilka kadencji. W 2005 r. otrzymała Członkostwo Honorowe tego stowarzyszenia.
Odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem XXX-lecia PRL, Medalem Gryfa Pomorskiego oraz odznaką Zasłużonego Działacza Kultury, Złotą Odznaką PTTK, srebrną i złotą odznaką za Opiekę nad Zabytkami.
Z racji swej zawodowej specjalności wiele pracowała w terenie, znając jak mało kto pomorskie wsie i miasteczka, założenia dworskie i kościoły, parki i cmentarze. Była miłośniczką pieszych wędrówek i, mimo drobnej postury, niestudzonym piechurem. Zapamiętana została jako osoba niezwykle otwarta i życzliwa ludziom, pogodna i stale uśmiechnięta.
Zaginęła w Szczecinie 22 grudnia 2004 r.
„Pani Mira była osobą impulsywną, co często demonstrowała w pracy, ale także niezwykle pogodną. – wspominała Ewa Stanecka – Była bardzo pracowita, a wiedzę na temat wartości naszych obiektów miała niezwykle rozległą. W archiwum konserwatora do dzisiaj można znaleźć dokumenty, karty zabytków pisane Jej ręką. Ze względu na bardzo małą obsadę urzędu konserwatorskiego (..) sprawy piętrzyły się na biurkach. Biurko Pani Miry było szczególne; aby stosy papierów z różnorodnymi sprawami zmieściły się na biurku, miało ono dorobione dodatkowe boki, a piętrzące się stosy, aby nie "fruwały", obciążone były dużymi kamieniami. Ulubionym "narzędziem pracy" Pani Miry był telefon. Widać, w ten sposób szybciej można było załatwić sprawy nie cierpiące zwłoki.”