Niecodzienny finał interwencji miejskich strażników
Robert Duchowski

To miała być rutynowa kontrola na podstawie zgłoszenia od mieszkańca, jakie wpłynęło do dyżurnego Oddziału Prawobrzeże.
We wtorek około godziny 10.00 wpłynęło zawiadomienie o niszczeniu zieleni na jednej z ulic osiedla Bukowe. Po dojeździe pod wskazany adres strażnicy ujawnili pojazd zaparkowany - jak gdyby nigdy nic - na osiedlowym trawniku.
- Po ustaleniu właściciela w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców okazało się, iż zamieszkuje on właśnie na tej ulicy, parkując dosłownie prawie pod swoimi oknami - informuje st. insp. Joanna Wojtach, rzecznik Straży Miejskiej Szczecin. - Funkcjonariusze zatem udali się pod ustalony adres: zastali tam właściciela pojazdu, podali mu powód swojej wizyty z podstawą prawną ujawnionego wykroczenia. Mężczyzna przyznał,że to on zaparkował w taki sposób na osiedlowym zieleńcu, jednak nie przyjął do wiadomości o złamaniu tym samym przepisów prawa, tj. art. 144 Kodeksu Wykroczeń o niszczeniu zieleni.
Dalszy przebieg interwencji spowodował, iż sprawca wykroczenia stawał się napastliwy i arogancki, nie stosował się do poleceń wydawanych przez strażników miejskich i nie chciał okazać dowodu tożsamości podczas próby legitymowania.
- W związku z popełnieniem kolejnego czynu zabronionego, tj. na podstawie art. 65§2: wbrew obowiązkowi nie udzielił właściwemu organowi (…) upoważnionemu z mocy ustawy do legitymowania (…) dokumentów na miejsce wezwano patrol Policji - mówi Joanna Wojtach. - Podczas oczekiwania na policjantów sprawca wsiadł do swojego pojazdu taranując strażnika. Uciekając z miejsca zdarzenia uszkodził osiedlowy murek oraz zaparkowany w pobliżu inny pojazd. I to był koniec wyczynów krewkiego kierowcy.
Bilans:
Mandat za zniszczenie zieleni, drugi za odmowę okazania dokumentów. Kolejne: za spowodowanie kolizji. Sprawę prowadzi przybyła na miejsce Policja.