60-latek rzucił się z pięściami na strażnika miejskiego
Robert Duchowski

Alkohol szkodzi zdrowiu. Jak bardzo - przekonał się w poniedziałek pewien mieszkaniec Szczecina, którego chęć wypicia kolejnej porcji trunku doprowadziła do przymusowego unieruchomienia przez funkcjonariuszy.
Przed godziną 18.00 dwoje strażników miejskich z Oddziału Północ patrolowało okolice dyskontowego sklepu przy ulicy Szosa Polska - skrzyżowanie z ulicą Ostoi-Zagórskiego. Od pewnego czasu mieszkańcy z okolicznych posesji skarżyli się na uciążliwe towarzystwo, które spożywa alkohol w okolicach tego sklepu i zakłóca porządek. Śmieci, hałasy i pijackie spotkania, na to uskarżali się zgłaszający te problemy do dyżurnego straży miejskiej.
W celu wyeliminowania tych niedogodności i zdyscyplinowania osób łamiących prawo strażnicy z placówki przy ulicy Strzałowskiej po raz kolejny udali się w okolice dyskontu. Na ich widok ze sklepu wybiegł pracownik ochrony i poprosił o pomoc strażników.
- W sklepie znajdował się bowiem awanturujący się amator trunków, pod ich ewidentnym wpływem - mówi st. insp. Joanna Wojtach, rzecznik SM Szczecin. - Stan tego mężczyzny nie pozwolił mu nabyć kolejnej porcji alkoholu. Takiego obrotu sprawy się widocznie nie spodziewał, bo wywołało to u niego agresję, zaczął się szarpać z ochroniarzem. Widząc zbliżających się dwoje strażników miejskich rzucił się z rękoma na jednego z funkcjonariuszy.
Agresor został obezwładniony.
- Trzeba było go unieruchomić za pomocą środków przymusu bezpośredniego, awanturnikowi założono kajdanki - mówi Joanna Wojtach.
Pijanego, unieszkodliwionego awanturnika strażnicy przekazali wezwanej na miejsce policji, która prowadzi wobec krewkiego 60-latka dalsze czynności wyjaśniające.