Kulisy epidemii: czym zajmują się strażnicy miejscy?
Robert Duchowski

Dużo mówimy o prewencji związanej z zapobieganiem rozprzestrzeniania się koronowirusa i zadaniach, które realizują m.in. strażnicy miejscy w związku z obecną sytuacją. O patrolach w miejscach rekreacyjnych, parkach, przy sklepach, na bulwarach, deptakach. O paczkach zawożonych do domów seniorów, za chwilę o paczkach dla osób bezdomnych. O rozpraszaniu osób gromadzących się w przestrzeni miejskiej, w końcu o mandatach nakładanych na tych, którzy życie i zdrowie swoje i innych mają za nic.
Codzienna rzeczywistość to służba wykonywana każdej doby przez 30 funkcjonariuszy, którzy w patrolach Straży Miejskiej lub mieszanych z Policją realizują zadania związane z zagrożeniem rozprzestrzeniania się chorób wywołanych przez koronowirusa.
Inne problemy z życia codziennego jednak nie znikają, to chociażby codzienna dezynfekcja radiowozów, które służyły do przewozu osób nietrzeźwych i bezdomnych. Codziennie około 5 pojazdów przechodzi gruntowną dezynfekcję z myciem, aby taki pojazd był gotowy do służby, bezpieczny dla samych strażników, jaki i przewożonych osób.
- Śmieci też nie znikają z miasta same, ktoś musi je odebrać, wywieźć - mówi st. insp. Joanna Wojtach. - Okazało się, że osoby przebywające na kwarantannie i w izolacji domowej także nie mogą samodzielnie tych śmieci wyrzucić do śmietnika, bo złamałoby to warunki kwarantanny. Czasami niestety Ci przymusowo zamknięci w swych domach i mieszkaniach ludzie nie zawsze mogą liczyć z różnych względów na pomoc sąsiedzką. Wtedy wkraczają strażnicy miejscy, którzy pozostawione pod drzwiami śmieci odbierają spod drzwi i wyrzucają do śmietników.
Takie są kulisy tej trudnej rzeczywistości, którą rządzi w ostatnich czasach koronowirus.