Żabi patrol również nocą
Robert Duchowski

W okolicach Jeziora Szmaragdowego uratowano już ponad 1800 ropuch szarych. Jest to rekordowy rok pod względem ich migracji. Przemieszczają się również nocą. Wtedy na ratunek idą im leśnicy Zakładu Usług Komunalnych. Interweniuje również straż miejska, która kierowców łamiących zakaz wjazdu na część ulicy Kopalnianej ukarała już siedmioma mandatami.
Przez tydzień akcji „Żabi patrol” uratował ponad 1800 ropuch szarych. Ogromna w tym zasługa szczecińskich dzieci, które z ogromnym zaangażowaniem biorą udział w każdym kolejnym wydarzeniu. Scenariusz zawsze jest taki sam: wynajętym przez Zakład Usług Komunalnych autokarem przyjeżdżają w rejony Jeziora Szmaragdowego, najpierw biorą udział w zajęciach edukacyjnych, a następnie z opiekunami zakładają rękawiczki, dostają w ręce wiaderka i wyłapują przebiegające przez drogę chronione ropuchy.
Przez wszystkie dni robiło to 5 grup maluchów, zarówno z przeszkoli, jak i szkół podstawowych. Na swoją kolej czeka 6 kolejnych grup. Dla każdej poświęcany jest jeden wybrany dzień tygodnia. Przypomnijmy, że w całej poprzedniej ubiegłorocznej edycji dzieci oraz pracownicy Zakładu Usług Komunalnych odłowili 2004 ropuchy.
Problem z przebiegającymi żabami występuję również wieczorami. Tutaj rękę na pulsie trzymają leśnicy Zakładu Usług Komunalnych – Krzysztof Matuszak oraz organizatorka akcji Izabela Grzana. Każdego późnego popołudnia sprawdzają czy rzeczywiście występuje migracja żab. Jeśli ma miejsca – przyjeżdżają następnie na ulicę Kopalnianą i do późnych godzin wieczornych odławiają ropuchy i przenoszą na brzeg Jeziora Szmaragdowego. Tak było i we wtorek, gdy odratowali kilkaset płazów. Akcję będą powtarzali codziennie, aż do całkowitego zagwarantowania bezpieczeństwa chronionemu gatunkowi.
Jednocześnie informujemy, że obowiązuje zakaz wjazdu na ulicę Kopalnianą powyżej parkingu. Sytuacji pilnuje straż miejska, która do tej pory, od początku trwania akcji, ukarała mandatami siedmiu kierowców. Za złamanie zakazu grozi nawet kara do 500 złotych.

