Social media

Filtrowanie

Kategorie

    Archiwum

      24°

      Pekao Szczecin Open: Janowicz bez awansu

      Robert Duchowski

      Robert Duchowski

      Pekao Szczecin Open: Janowicz bez awansu

      Jerzy Janowicz nie zaliczy tegorocznej edycji Pekao Szczecin Open do udanych. Występujący z dziką kartą tenisista w I rundzie trafił na kwalifikanta Jana Choinskiego. Po wyrównanym boju lepszy okazał się właśnie Brytyjczyk, zwyciężając 6:3, 6:4.

      Jan Choinski był jednym z sześciu tenisistów, którzy bezpośrednio trafili z eliminacji do turnieju głównego po wygraniu dwóch spotkań. Brytyjczyk, który urodził się w Niemczech, ma polskie korzenie. Jego ojciec pochodzi bowiem z Gdańska.

      Jerzy Janowicz, czyli półfinalista szczecińskiej imprezy z 2008 roku, powraca do tenisa po dłuższej przerwie. Łodzianin od kilku tygodni rywalizuje na światowych kortach. Wystąpił już m.in. w Kozerkach, na Majorce czy w Sewilli. Na razie zajmuje 596. miejsce w rankingu ATP i to dopiero jego początek drogi do czołówki.

      Obaj tenisiści dysponowali podobnymi warunkami fizycznymi i stylem gry. O losach obu setów decydowało zaledwie jedno przełamanie, a wiele gemów rozstrzygało się dopiero po grze na przewagi. Większym spokojem i regularnością wykazał się Jan Choinski.

      - To było trudne spotkanie, bo Jerzy zawsze był znakomitym zawodnikiem. Wie, jak się gra w ATP Tour, grał przez wiele lat z najlepszymi zawodnikami. Czułem się dobrze, jestem w formie i poradziłem sobie z nim. Return wchodził mi dobrze, znakomicie serwowałem. Kiedy rywalizuje się z zawodnikiem takiej klasy, tak serwującym, to trzeba trzymać swoje podanie, żeby mieć jakąkolwiek szansę – tłumaczył zwycięzca.

      - Czekałem na swoje szanse przy jego podaniu i próbowałem grać przez jego bekhend. Dałem sobie radę, co mnie bardzo cieszy – dodał.

      Choinski w Szczecinie nie jest sam. Towarzyszy mu trener Paweł Strauss. – Mój szkoleniowiec od kilku lat mieszka w Skandynawii, ale urodził się w Warszawie. Porozumiewamy się cały czas po polsku – podkreślił tenisista.

      - Lubię grać przed publicznością, dlatego trenujemy tyle lat, żeby występować przed pełnymi trybunami. Ucieszyłem się, kiedy zobaczyłem, ilu ludzi przyszło – zakończył Choinski. Jego rywalem w II rundzie będzie Chun-Hsin Tseng, który pokonał Luisa Wesselsa.

      Do kolejnej rundy awansowali też Corentin Moutet, Roberto Carballes Baena, Carlos Taberner czy Federico Delbonis. Z imprezą pożegnał się za to Rudolf Molleker, półfinalista Pekao Szczecin Open z 2018 roku.

      W środę nie przed godziną 15:30 zobaczymy w akcji Daniela Michalskiego. Mistrz Polski pokonał w poniedziałkowym meczu dnia Facundo Diaza Acostę i o ćwierćfinał zagra z Roberto Carballesem Baeną. W akcji zobaczymy także sześciu reprezentantów Polski w rywalizacji deblowej.

      We wtorkowym meczu dnia po raz pierwszy w karierze miał okazję wystąpić Maks Kaśnikowski. 19-letni tenisista zmierzył się z Flavio Cobollim. Włoch po trzysetowej i bardzo wyrównanej rozgrywce zwyciężył 3:6, 6:3, 6:2.

      Cobolli jest o rok starszy od naszego zawodnika. W lipcu tego roku był już nawet 133. rakietą świata. Wygrał w tym sezonie zawody ATP Challenger w Zadarze, miał także okazję wystąpić w eliminacjach do wszystkich czterech turniejów wielkoszlemowych. W Australian Open i US Open wystąpił w decydującej rundzie, ale bez powodzenia.

      Początek w wykonaniu Maksa Kaśnikowskiego nie był najlepszy. Polak stracił podanie, ale po chwili błyskawicznie je odrobił i zdominował wydarzenia na korcie. Włoch miał pomysł na naszego zawodnika, ale przegrał pierwszego seta.

      - Mecz był dość wyrównany. Szkoda niewykorzystanych dwóch break pointów w drugim secie. Mogło się to zupełnie inaczej potoczyć, gdybym wykorzystał te piłki. Niestety nie udało się. Przeciwnik zaprezentował się dzisiaj po prostu solidniej, popełniał mniej błędów w decydujących momentach. Grał trochę odważniej, dlatego cały mecz poszedł na jego konto – tłumaczył polski tenisista. W drugiej i trzeciej partii o wszystkim decydowały detale. Zwycięski z kortu zszedł jednak Cobolli.

      - Grałem w juniorskich rozgrywkach przeciwko niemu dwa razy w deblu. Też niestety nie udało mi się z nim wygrać. Na rewanż będę musiał poczekać – przyznał Kaśnikowski.

      - Nie za często zdarza mi się grać przy sztucznym oświetleniu, może nawet udało mi się rywalizować w takich warunkach po raz pierwszy. Potrzebowałem chwili na to, by się przyzwyczaić. Pod koniec oczy już zawodziły, kiedy wyrzucałem piłkę do góry. Przeciwnik miał takie same warunki, więc to nie wymówka, po prostu lepiej to wykorzystał – mówił.

      19-latek do głównego turnieju dostał się dzięki dzikiej karcie. - Dziękuję za to panu Krzysztofowi Bobali. Dzięki temu mogłem zagrać w największym turnieju w Polsce, to kolejne cenne doświadczenie. Mam nadzieję, że wrócę tu w przyszłym roku i się poprawię – dodał.

      Wcześniej z naszym turniejem pożegnał się Jerzy Janowicz. Występujący w Pekao Szczecin Open dzięki dzikiej karcie tenisista przegrał 3:6, 4:6. Jego pogromcą okazał się Jan Choinski, urodzony w Niemczech Brytyjczyk, mający polskie korzenie.

      W środę nie przed godz. 15:30 zobaczymy w akcji Daniela Michalskiego. Mistrz Polski pokonał w poniedziałkowym meczu dnia Facundo Diaza Acostę i o ćwierćfinał zagra z Roberto Carballesem Baeną. W akcji zobaczymy także sześciu reprezentantów Polski w rywalizacji deblowej.

      Sponsorami tytularnymi Pekao Szczecin Open są Bank Pekao S.A. oraz Miasto Szczecin. Turniej należy do cyklu LOTOS PZT Polish Tour – Narodowy Puchar Polski.

      Wypowiedź Maksa Kaśnikowskiego oraz kilka przebitek z meczu w formie wideo: 
      https://we.tl/t-YSpGk1XFyE

      Bądź na bieżąco!

      Kliknij w przycisk „Obserwuj”, aby być bieżąco z wiadomościami ze Szczecina. Najbardziej interesujące wpisy znajdziesz w Google News!